Jak uzmysłowić bliskiej osobie, że ma problem z alkoholem?

0
38

Choć jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie, nie jest nam obce, a alkohol dla ludzi jest, tylko w rozsądnych ilościach, to coraz więcej osób, niezależnie od wieku, statusu społecznego czy sposobu bycia, popada w chorobę alkoholową. Jak sobie z nią radzić? Z pewnością nie samemu, jednak chory rzadko kiedy dostrzega symptomy, a orientuje się, gdy o ratunek jest już bardzo trudno. Dlatego tak dużą rolę odgrywa w tym wypadku otoczenie. Tylko jak uzmysłowić komuś, że ma problem?

Faza odrzucania

Najpierw jest jedna lampka wina – dla odprężenia. Potem druga – na zapomnienie. A potem trzecia – dla przyjemności. Tak się zaczyna, kończy często tragicznie. Nałóg dotknąć może każdego, nie trzeba się do tego specjalnie przykładać ani starać. Ot, kilka chwil nieuwagi i jest. Jednak nie zawsze długoletnie picie musi się w takowy przerodzić. Dlatego symptomy, które pojawiają się nagle, muszą zostać przez najbliższych zauważone i w porę uświadomione. To jest jednak najtrudniejsze, gdyż osoby chore nie dostrzegają problemu, zwłaszcza, że z początkiem nic nie jest takie, na jakie wygląda.

Jak do nich dotrzeć?

W stereotypowym myśleniu to mężczyźni piją, a kobiety próbują ich ratować, aby ostatecznie być przez nich traktowane źle. Tymczasem nic bardziej mylnego. Nie ma statystyk, które wyłączałyby kogokolwiek z ryzyka. Każdy kto pija alkohol, może wpaść w nałóg. Problemem jest dotarcie do osób, u których symptomu są wciąż ostrzegawcze. Wówczas pojawia się odrzucanie, kłótnie i wypominanie, zamiast spokojnej rozmowy. Tymczasem oskarżenie „znów jesteś pijany, lecz się” nie jest możliwe do przyjęcia przez alkoholika. Warto jednak spokojnie dyskutować i znaleźć drogę, która uświadomi osobie, że jeszcze nie jest za późno. Przekroczenie punktu bez odwrotu, który u każdego kształtuje się inaczej, jest niemym końcem wszystkiego, co zwiemy normalnym i osoba która ma problem nie wie już jak ograniczyć spożywanie alkoholu.

Dotarcie do osób uzależnionych jest niezwykle trudne, jednak pamiętajmy, że tylko tak możemy ich uratować. Tylko pierwsze symptomy, ostrzegawcze, mogą zostać potraktowane jako ostatni moment. Chwilę później będzie już dużo trudniej namówić kogoś, by zrezygnował z czegoś, co staje się centrum jego życia.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ